sobota, 1 kwietnia 2017

wojna i pokój

Z góry przepraszam za wszelkie błędy ale pisanie na australijskim laptopie nie jest proste :)

Ta notka będzie troszke inna niż poprzednie. Zainspirowana ostatnimi wydarzeniami w Londynie po prostu nie mogę się powstrzymać, żeby wreszcie coś powiedzieć.
Na początku pragnę podkreślić jak bardzo atak na moście Westminister mną wstrząsną. Kiedy jesteś kurierem wydaje Ci się, że znasz miasto tak dobrze, że po prostu nic złego nie może Ci się stać. Czujesz się bezpiecznie po prostu wszystko jest dla Ciebie swojskie i znasz anatomię miasta lepiej niż własną czy swojego partnera. Warto również dodać, że przeciętny kurier bywa na wspomnianym moście czasem nawet kilka radzy dziennie. Jak tylko przeczytałam o tym zamachu w pierwszej chwili pomyślałam o kurierach - moich przyjaciołach czy wszystko z nimi w porządku. Szybko okazało się, że wszyscy są cali i zdrowi. A jednak... ataki, które powtarzają się w Europie ostatnio już dość regularnie są wręcz zatrwarzające. Nawet jeżeli mieszkasz daleko na szczęśliwej wyspie to jest to temat, którego nie można zignorować.
Zawsze uważałam się za pacyfiste, troszkę utopistę z nadzieją, że kiedyś stworzymy świat pełen miłości, pokoju i szacunku dla wszystkich. W moim marzeniu nie ma miejsca na boga. Przykro mi jeżeli czytają to osoby wierzące, to moja własna opinia ale uważam, że wiara w boga to śplepy zaułek. Sama kiedyś tam zawędrowałam i po latach lektury, filmów, wypowiedzi i po prostu życia - zdałam sobie sprawę, że boga nie ma a jeżeli wydaje Ci się, że jest to tracisz na to czas.
Ale nie o tym jest na notka. Ustalmy coś... KAŻDY WIERZY W TO CO CHCE. Tak?! Każdy ma prawo. Jak dla mnie to możesz wierzyć nawet w latającego boga spagetii. Ale ustalmy drugą rzecz. Wierzysz w to co chcesz ale nie narzucaj tego innym. Oczywiście poza swoim potomstwem. Spoko, możesz mnie przekonywać i wmawiać mi, że bóg spagettii sprawi, że moje życie stanie się pełne i satysfakcjonujące, że dzięki niemu obdaże miłością bliżniego itp itd.... Może. Dopóki sobie rozmawiamy jest świetnie. Ale jeżeli zrzucasz na innych bomby bądź sam jesteś bombą bo teraz to jest święta wojna a koran każe tępić nie wierzących no to sorry ale nie ma nic gorszego na świecie niż to. Mamy XXI wiek. Wyprawy krzyżowe skończyły się w zeszłym tysiącleciu. Oczywiście od ataków terrorystycznych różniły się tylko wyposażeniem i skalą ataku ale jednak. Kolejna religia narzuca coś przez przemoc. Dla mnie nie ma znaczenia czy jesteś katolikiem na wyprawie krzyżowej, czy muzłumaninem samobójcą z bombą na pupie czy Adolfem Hitlerem, który po prostu nie lubiał żydów więc postanowił się ich pozbyć. To wszystko jest chore i absolutnie nie dopuszczalne. Może powiem to zbyt kolokwialnie ale ... co to za opcja?!
Każde narzucanie jakiej kolwiek Twojej własnej opinii jest złe. Powiem wam dlaczego! Ponieważ nie ma czegoś takiego jak normalność. Nie możesz zdefiniować bycia normalnym patrząc swoją perspektywą. To że wychowałaś/wychowałeś się w katolickiej rodzinie a teraz masz dzieci i rodzine i je też wychowujesz w tej wierze nie znaczy, że to jest normalne. To jest normalne dla Ciebie. I pewnie u Ciebie się to sprawdza. To że masz burkę na sobie i 5 razy dziennie modlisz się na klęczkach do Allaha to też nie znaczy, że jesteś normalny/normalna. To, że, mieszkasz w klasztorze i jesteś mnichem nie jesz czosnku ani cebuli i generalnie medytujesz non stop to też nie jest normalne bo czegoś takiego po prostu nie ma. Normalność nie istnieje. To jest moim zdaniem pierwsza życiowa prawda, Druga to - każdy chce być szczęśliwy. Każdy. Po prostu każdy szuka na to innej recepty. Twoja nie jest lepsza niż moja. Są inne bo są personalne. Taki przykład... jakiś czas temu już chyba prawie rok... pewna znajoma z dzieciństwa, z którą nie miałam kontaktu już od dobrych 7 lat napisała o mnie notkę na swoim facebooku. Bardzo się zdziwiłam ponieważ nie widziałam jej od lat a nawet gdy ją gdzieś tam spotkałam to kończyło się na "cześć". Jednak nasze mamy się przyjaźnią wiec dziewczyna jakieś ploteczki z mojego życia zna. Plus nie byłyśmy znajomymi na facebooku więc tym bardziej zdziwiłam się, że w ogóle przyszło jej do głowy pisać na mój temat. Notka była wyjątkowo złośliwa. Znajoma krótko mówiąc zjechała mnie z gównem ludzkości zaczynając od mojego wyglądu a kończąc na moim mózgu, który porównała do pantofelka. Czy sobie zasłużyłam? Nie wiem. Nawet jeżeli to wydaje mi się, że jakaś praktycznie już obca osoba nie ma prawda wymierzać mi sprawiedliwośći równając mnie z błotem. Byłam bardzo mocno zaskoczona ponieważ znajoma ta jest mi bardzo odległa a wypomniała tam pełno szczegułów z mojego życia rodzinnego oraz prywatnego ubarwiając to wszystko drobnymi kłamstwami. Pytanie dlaczego? Już prawie rok a ja ciągle nie wiem. Dziewczyna generalnie ma spore pokłady gniewu, żeby się wyżywać to na pewno ale poza tym dlaczego? Właśnie tutaj wracamy do tematu. Czy to, że wydaje nam się, że ktoś jest inny to od razu jest gorszy? To, że ja wybrałam dla siebie inną rzeczywistość czy to źle? Nie. Nie wiem jak jest u niej ale wychodząc z założenia, że każdy chce być szczęśliwy to mam nadzieje, że jakoś jej to idzie. Ja bardzo nie lubię dzieci. Osoby które mnie znają wiedzą o tym doskonale. Ja i mój partner nie planujemy ich. Ale to nie jest tak, że teraz wysadzamy każdego znajomego z dzieckiem. Ja jestem weganką ale to nie jest tak, że atakuje osoby jedzące mięso. Ja nie atakuje i nie chce być atakowana. Proste. To czy ktoś ma lepiej czy gorzej to jest ich indywidualna sprawa. Zazdrość to chyba najgrosze uczucie. Nie wiem czy terroryzm zaciera o zazdrość ale ja widzę ją w swoim życiu. Widzę to czytając gazety czy przeglądając instagram gdzie zazdrośni ludzie hejtują wszystko co możliwe. Po co? Dlaczego? Jeżeli masz jakieś ogromne pokłady gniewu - pobiegaj, zapisz się na box, rób to co kochasz. Jakże były by łatwiej na tym świecie bez tej zawiści, zazdrości i walk kto ma rację. Bez walk czyj bóg jest ważniejszy skoro może on wcale nie istnieje? A gdyby istniał to czy byłby zadowolony? Księża pedofile, Watykan ze swoimi tajemnicami i bogactwem gdzie dzieci na świecie głodują i potrzebują wsparcia. Politycy upokarzający nasz naród i siebie samych.  Jeszcze nie nastoletni chłopcy biegają z bronią w ręku w Syrii. Dyskusje dzielące rodziny, sąsiadów, przyjaciół na temat imigrantów. Walka czy homosexualizm to choroba czy styl życia?! A co ci tak na prawdę do tego? Każdy chce być szczęśliwy. Twoja normalność nie jest moją normalnością. Twoja nie jest lepsza od mojej. I nie ważne do kogo się modlisz wieczorem ale jeżeli on istnieje to wierz mi - na pewno nie jest zadowolony. Pierwszym krokiem do lepszego świata jest zmiana naszych zachowań. Mniej zazdrości i porównywania. Postaraj się żyć chwilą a nie marnować czas na podglądanie życia innych. Pomyśl co sprawia Ci radość i rób to.

Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz